Nowa sprzątaczka, pani Maria, zaczęła pracę w banku w poniedziałek rano. Była starszą kobietą, o siwych włosach spiętych w kok i oczach, które wydawały się widzieć więcej, niż chciała pokazać.
Pracownicy, przyzwyczajeni do młodszych, energicznych kolegów i koleżanek, od razu zaczęli się z niej podśmiewać.
Mówili, że nie poradzi sobie z maszynami do liczenia pieniędzy, że będzie się przewracać na mokrej podłodze i że nikt jej niczego nie powierzy.
Maria milczała, uśmiechając się jedynie lekko, i spokojnie wykonywała swoją pracę. Podczas gdy inni szydzili, ona dokładnie myła biurka, polerowała mosiężne uchwyty i układała dokumenty tak, że wszystko wyglądało jak nowe.

Tego dnia po południu przyjechał szef banku, pan Kowalski, by obejrzeć przebieg porządków po remoncie oddziału. Wszedł niespodziewanie, a pracownicy, chcąc pokazać się z dobrej strony, zaczęli się spieszyć i pośpiesznie kończyć swoje zadania.
Kiedy szef przeszedł do sali operacyjnej, zobaczył panią Marię, która zamiatała podłogę z taką precyzją, że niemal każdy szczegół lśnił. Na biurkach nie było ani odrobiny kurzu, a w archiwum wszystkie dokumenty były ułożone chronologicznie i perfekcyjnie podpisane.
Pan Kowalski spojrzał na pracowników, którzy patrzyli na niego zawstydzeni, i powiedział: — Wyśmiewaliście ją? A to właśnie dzięki pani Maria wszystko tutaj wygląda idealnie. Chciałbym, żebyście wszyscy uczyli się od niej sumienności i dokładności.
Od tego dnia nikt już nie drwił z nowej sprzątaczki. Wręcz przeciwnie — Maria stała się wzorem dla całego zespołu, a jej spokój i profesjonalizm zdobyły szacunek nawet najbardziej sceptycznych pracowników.