Szpitalne korytarze zwykle kojarzą się z ciszą, pośpiechem i troską o pacjentów.
Tym większe poruszenie wywołało nagranie z monitoringu, na którym widać kobietę wychodzącą z oddziału z dużą torbą przewieszoną przez ramię i czerwonym pakunkiem, którego kurczowo pilnowała.
Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to podejrzanie.
Miała na sobie szpitalny strój, poruszała się pewnym krokiem i sprawiała wrażenie osoby, która doskonale wie, dokąd idzie.
Dopiero po kilku minutach jeden z pracowników ochrony zwrócił uwagę, że kobieta ominęła standardową procedurę wyjścia z oddziału.
Gdy poproszono ją o krótką kontrolę, zaczęła się wyraźnie denerwować.
Twierdziła, że bardzo się spieszy i nie ma czasu na rozmowę.
Ochroniarz jednak nie odpuścił.
W tym samym momencie personel zorientował się, że z sali noworodków zniknęła specjalna torba medyczna zawierająca kosztowny sprzęt do monitorowania dzieci.
Monitoring pokazał, że chwilę wcześniej kobieta weszła do pomieszczenia, do którego nie miała uprawnień.
Po otwarciu torby wszystko stało się jasne.
W środku znajdował się wart kilkadziesiąt tysięcy złotych przenośny sprzęt medyczny oraz dokumentacja przygotowana do wyniesienia poza teren placówki.
Na miejsce natychmiast wezwano policję.
Kobieta została zatrzymana, a śledczy rozpoczęli wyjaśnianie, czy działała sama, czy była częścią większego procederu.
Dyrekcja szpitala podkreśliła później, że żaden z pacjentów nie był zagrożony, a dzięki szybkiej reakcji personelu udało się odzyskać cały sprzęt jeszcze przed opuszczeniem budynku.
Sprawa stała się głośna nie tylko ze względu na wartość skradzionego wyposażenia, ale również dlatego, że pokazała, jak ogromną rolę odgrywa monitoring i czujność pracowników.
Czasami wystarczy zaledwie kilka minut i jedno podejrzane zachowanie, aby zapobiec tragedii.