Szczekanie w Sejmie podczas wystąpienia Kosiniaka-Kamysza

Szczekanie w Sejmie podczas wystąpienia Kosiniaka-Kamysza. Sprawa trafiła do rzecznika dyscypliny PiS

Piątkowe obrady Sejmu przyniosły nietypowy incydent z udziałem posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej.

Gdy z mównicy przemawiał wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, z ław Prawa i Sprawiedliwości rozległy się odgłosy przypominające szczekanie.

Jak wynika z nagrań z sali plenarnej, ich autorką miała być właśnie Dominika Chorosińska.

Sprawa szybko wywołała lawinę komentarzy i trafiła do rzecznika dyscypliny klubu PiS.

Do zdarzenia doszło w piątek, 4 września, podczas debaty nad wyborem Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Wcześniej głos z mównicy zabrał szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.

Zarzucił większości parlamentarnej, że próbuje obsadzić polityka na stanowisku sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Na jego słowa odpowiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Właśnie w trakcie wystąpienia wicepremiera z sali zaczęły dobiegać odgłosy szczekania.

Nagrania z tego momentu szybko trafiły do internetu.

Incydent stał się jednym z najczęściej komentowanych fragmentów piątkowych obrad.

Sama Dominika Chorosińska odniosła się później do sprawy na platformie X.

Nie zdecydowała się jednak na przeprosiny.

Zamiast tego opublikowała wpis, w którym zaatakowała rządzących.

Napisała, że „jedyny język”, jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, to szczekanie psów z Kłodzka.

W ten sposób nawiązała do sprawy nagłaśnianej przez polityków PiS.

Do zachowania posłanki szybko odniósł się sam Władysław Kosiniak-Kamysz.

Najpierw skomentował sprawę jeszcze z mównicy sejmowej.

Powiedział, że trudno odnieść się do szczekania pani poseł, ponieważ sama wystawiła sobie świadectwo.

Później zabrał głos również w mediach społecznościowych.

Ocenił, że trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS.

Sprawa trafiła także do rzecznika dyscypliny klubu PiS Waldemara Andzela.

Jego wypowiedzi przytoczył dziennik „Fakt”.

Andzel zapowiedział, że zachowanie Dominiki Chorosińskiej zostanie wyjaśnione.

Podkreślił, że trzeba ustalić, czy wszystko, o czym piszą media, rzeczywiście miało miejsce.

Dodał, że ważne będzie również stanowisko samej posłanki oraz wyjaśnienie, czym jej zachowanie było spowodowane.

Rzecznik dyscypliny klubu PiS zwrócił uwagę na emocje, jakie wywołała cała sprawa.

Zaznaczył, że poruszenie jest bardzo duże, również ze względu na odniesienie posłanki do wątku z Kłodzka.

Jednocześnie Andzel nie ocenił incydentu jako bardzo poważnego przewinienia.

Stwierdził, że nie wydaje mu się, aby posłanka popełniła bardzo poważny występek.

Zwrócił też uwagę, że po drugiej stronie sceny politycznej również niejednokrotnie pojawiają się emocje.

Jak dodał, nie słyszał, aby posłowie innych klubów byli z tego powodu karani przez swoje ugrupowania.

Andzel zapowiedział jednak rozmowę z władzami klubu parlamentarnego.

Powiedział, że będzie rozmawiał o zachowaniu posłanki z przewodniczącym klubu.

Dopiero po tej rozmowie ma się okazać, czy prezydium podejmie jakiekolwiek dalsze kroki.

Znacznie bardziej krytycznie do incydentu odniósł się europoseł i wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.

W rozmowie na antenie Polsat News powiedział wprost, że może przeprosić.

Podkreślił, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Bocheński odniósł się również do ogólnego poziomu debaty publicznej.

Przyznał, że pewne standardy mocno zmieniły się na niekorzyść.

Dodał jednak, że politycy nie powinni poddawać się złym tendencjom, tylko mierzyć wyżej.

Głos w sprawie zabrał także Mateusz Morawiecki.

To właśnie w jego krótkotrwałym rządzie pod koniec 2023 roku Dominika Chorosińska była ministrą kultury.

Były premier w programie „Gość Radia ZET” ocenił jej zachowanie jako błąd i efekt emocji.

Jednocześnie podkreślił, że nie żałuje dawnej decyzji o powołaniu jej na stanowisko ministra.

Morawiecki stwierdził, że każdy ma prawo popełnić błąd i unieść się emocjami.

Incydent z udziałem Dominiki Chorosińskiej stał się kolejnym przykładem ostrej atmosfery w Sejmie.

Choć samo zdarzenie trwało zaledwie kilka sekund, wywołało szeroką dyskusję o standardach zachowania parlamentarzystów.

Na razie nie wiadomo, czy wobec posłanki PiS zostaną wyciągnięte formalne konsekwencje.

Sprawa ma zostać wyjaśniona wewnątrz klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *