Tragiczny wypadek na A1.
Cztery osoby zginęły, a cztery kolejne zostały ciężko ranne po tragicznym wypadku na autostradzie A1 w Mykanowie.
Do dramatu doszło na odcinku trasy, na którym prowadzone były prace drogowe.
„Fakt” dotarł do nowych informacji dotyczących ofiar.
Wiadomo już, że najmłodsza z nich miała zaledwie 20 lat.
Tragedia rozegrała się w rejonie Mykanowa, przed zjazdem z autostrady, w województwie śląskim.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ciężarowa Scania wjechała w grupę pojazdów należących do ekipy wykonującej prace drogowe.
Do zdarzenia doszło na prawym pasie ruchu.
W rejonie prowadzonych robót znajdowali się pracownicy, dla których zderzenie miało tragiczne skutki.
W wyniku wypadku cztery osoby poniosły śmierć.
Cztery kolejne zostały ciężko ranne i trafiły do szpitala.
Na miejscu od razu rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja ratunkowa.
Pracowały tam liczne służby, w tym strażacy, ratownicy medyczni oraz policjanci.
Ze względu na skalę zniszczeń konieczne było użycie ciężkiego sprzętu oraz narzędzi hydraulicznych.
Ratownicy musieli uwalniać część poszkodowanych z rozbitych pojazdów.
W działaniach brało udział łącznie 13 zastępów straży pożarnej.
Po śmiertelnym wypadku śląska policja ogłosiła symboliczny „Czarny Alert Drogowy”.
Funkcjonariusze stosują go w przypadku najtragiczniejszych zdarzeń, w których giną ludzie.
Przy tej okazji policja ponownie zaapelowała do kierowców o szczególną ostrożność.
Dotyczy to zwłaszcza jazdy autostradami, drogami szybkiego ruchu oraz odcinkami, na których prowadzone są prace.
Nowe informacje o ofiarach przekazał „Fakt”.
Jak ustaliła redakcja, najmłodszy z mężczyzn, który zginął w wypadku, miał 20 lat.
Dwóch kolejnych miało po 44 lata.
Najstarsza ofiara miała 62 lata.
Wiadomo więc, że ofiarami byli dorośli mężczyźni w różnym wieku, pracujący przy obsłudze robót drogowych na autostradzie.
O tragedii mówiła „Faktowi” podkomisarz Barbara Poznańska z częstochowskiej policji.
Podkreśliła, że to dramat wielu rodzin.
Jej słowa pokazują, że skutki wypadku dotknęły nie tylko osoby znajdujące się na miejscu zdarzenia, ale również ich bliskich, współpracowników i całe otoczenie ofiar.
Za kierownicą ciężarowej Scanii siedział 32-letni mężczyzna z powiatu kutnowskiego w województwie łódzkim.
Kierowca nie odniósł obrażeń w wyniku zderzenia.
Po wypadku został zatrzymany do wyjaśnienia.
Pozostaje do dyspozycji policji.
Funkcjonariusze sprawdzili również jego trzeźwość.
Badanie wykazało, że mężczyzna był trzeźwy.
Na obecnym etapie śledczy nie przesądzają jednak o przyczynach tragedii.
Policjanci nadal prowadzą czynności pod nadzorem prokuratora.
Zabezpieczane są ślady, dokumentacja oraz informacje potrzebne do dokładnego odtworzenia przebiegu wypadku.
Podkomisarz Barbara Poznańska podkreśliła, że jest zdecydowanie za wcześnie, aby wyciągać wnioski i ferować wyroki.
Jak zaznaczyła, potrzeba czasu, aby wszystko dokładnie wyjaśnić.
Śledczy będą ustalać między innymi, dlaczego ciężarówka wjechała w rejon prac drogowych i co działo się tuż przed zderzeniem.
Znaczenie mogą mieć także warunki panujące na trasie, oznakowanie robót, ustawienie pojazdów obsługi oraz zachowanie uczestników ruchu.
Na miejscu nadal pracują służby.
Funkcjonariusze zabezpieczają materiały, które mogą mieć kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania.
Dopiero po zakończeniu czynności będzie można mówić o dokładnym przebiegu wypadku i ewentualnej odpowiedzialności.
Tragedia na A1 w Mykanowie wstrząsnęła regionem.
Cztery osoby straciły życie podczas wykonywania pracy na drodze.
Cztery kolejne walczą o powrót do zdrowia po ciężkich obrażeniach.
Najmłodsza ofiara miała tylko 20 lat.
To kolejny dramatyczny przykład tego, jak niebezpieczne mogą być zdarzenia na autostradach, szczególnie w rejonach prowadzonych prac drogowych.