Polski rząd oraz unijni dyplomaci intensyfikują działania na rzecz zniesienia obowiązku sezonowego przestawiania zegarków.
Według doniesień z lutego 2026 roku możliwe jest wprowadzenie przepisów, które na stałe utrzymają czas letni. Zmiana ma zakończyć system od lat budzący kontrowersje ze względu na jego wpływ na zdrowie i gospodarkę.
Prace ustawowe i polska prezydencja w UE
Wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo publiczne
Koszty gospodarcze i paraliż logistyczny
Wyniki konsultacji i obawy o ciemne poranki
Prace ustawowe i polska prezydencja w UE
W lutym 2026 roku Sejm przyspieszył procedowanie projektu ustawy autorstwa PSL-Trzeciej Drogi, który przewiduje wprowadzenie w Polsce całorocznego czasu letniego (UTC+2). Jak informuje Ministerstwo Rozwoju, Warszawa wykorzystuje swoją prezydencję w Radzie UE, by przełamać wieloletni impas decyzyjny w Brukseli.
„Chcemy, by to ten czas był właściwy” – deklarował wiceminister Miłosz Motyka.
Choć najbliższe przestawienie zegarków zaplanowano na 29 marca 2026 roku, może ono należeć do ostatnich. Kluczowym warunkiem powodzenia reformy pozostaje pełna synchronizacja z partnerami unijnymi, aby uniknąć zakłóceń w handlu i transporcie międzynarodowym. Projekt czeka obecnie na rozstrzygające, trzecie czytanie w sejmowej komisji.
Wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo publiczne
Eksperci ostrzegają, że przesuwanie wskazówek to dla ludzkiego mózgu sygnał do chaosu. Według prof. Marty Jackowskiej z Uniwersytetu SWPS, ingerencja w rytm dobowy wpływa na sen, trawienie i odporność.
„Funkcje naszego organizmu są regulowane przez nasz zegar biologiczny. Jego działanie jest ściśle związane z dostępnością światła i ciemnością” – wyjaśnia ekspertka.
Dane medyczne, na które powołuje się Fundacja Republikańska, wskazują na drastyczny wzrost liczby zawałów serca oraz wypadków drogowych bezpośrednio po zmianie czasu.
Dodatkowo Główny Urząd Miar zwraca uwagę, że jesienny powrót do czasu zimowego gwałtownie skraca kontakt ze światłem słonecznym popołudniami. Zwiększa to ryzyko wystąpienia tzw. fotodepresji oraz obniża ogólną aktywność fizyczną obywateli w okresie jesienno-zimowym.
Koszty gospodarcze i paraliż logistyczny
Dwukrotna zmiana czasu w ciągu roku generuje istotne koszty i powoduje liczne komplikacje operacyjne. Jak wynika z raportu Fundacji Republikańskiej, szczególnie dotknięty jest sektor transportowy. W noc zmiany czasu pociągi pasażerskie w Europie zmuszone są do godzinnych postojów na stacjach, by zachować spójność rozkładów jazdy.
Andre Muller/Shutterstock
Linie lotnicze muszą natomiast każdorazowo dostosowywać siatki połączeń, w tym transportu cargo. Instytucje finansowe co pół roku ponoszą wydatki na aktualizację systemów bankowych, co często oznacza przerwy techniczne dla klientów.
Zmiany wpływają również na rynek pracy – pracodawcy zobowiązani są do wypłaty 100% dodatku za nadgodziny w noc przejścia na czas zimowy. Analizy wskazują też na spadek produktywności pracowników w dniach bezpośrednio po zmianie czasu.
Wyniki konsultacji i obawy o ciemne poranki
Zakończone w maju 2025 roku konsultacje społeczne pokazują, że Polacy są podzieleni co do wyboru docelowej strefy czasowej. Choć większość popiera likwidację zmian, część ekspertów ostrzega przed wprowadzeniem stałego czasu letniego. Zwracają oni uwagę, że zimą w wielu regionach Polski słońce wschodziłoby dopiero około godziny 9:00.
Krytycy oceniają projekt jako rozwiązanie o charakterze populistycznym, które nie odpowiada na realne potrzeby systemowe. Podnoszą również kwestie bezpieczeństwa dzieci oraz spadku efektywności pracy w warunkach ograniczonego światła porannego. Zwolennicy, jak Maciej Kosmala, wskazują natomiast na korzyści płynące z dodatkowej godziny światła po południu.
Ostateczna decyzja będzie wymagała wyważenia interesów społecznych oraz koordynacji z systemami bezpieczeństwa państw NATO.