31,5 tys. zł i 210 punktów karnych. Trudno uwierzyć, kto był za kierownicą

Policja z Gdańska zatrzymała się 22-letniego obywatela Ukrainy, który po raz kolejny nie zatrzymał się do kontroli drogowej.

Brawurowa ucieczka przed radiowozem a się na trasie S7, a kierowca został ukarany gigantycznym mandatem na wysokości 31,5 tys. zł otrzymałem aż 210 punktów karnych.

Pościg i powtarzające się wykroczenia
Do zdarzenia wystąpienia w niedzielę na al. Zwycięstwa. Uruchomienie ruchu zmierzyli prędkość Audi przez 22-latkę, która została zwolniona z prędkością 58 km/h. Po sygnale do sterownika przyspieszył i rozpoczął ucieczkę ulicami miasta. Po kilku kilometrach pościgu został zatrzymany na drodze ekspresowej S7.

Sytuacja była poważna, bo nie było pierwsze tego typu wykroczenie popełnione przez mężczyzn – już nie zatrzymał się do kontroli drogowej w innym miejscu Gdańska.

Policja z Gdańska zatrzymała się 22-letniego obywatela Ukrainy, który po raz kolejny nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Brawurowa ucieczka przed radiowozem a się na trasie S7, a kierowca został ukarany gigantycznym mandatem na wysokości 31,5 tys. zł otrzymałem aż 210 punktów karnych.

Pościg i powtarzające się wykroczenia
Do zdarzenia wystąpienia w niedzielę na al. Zwycięstwa. Uruchomienie ruchu zmierzyli prędkość Audi przez 22-latkę, która została zwolniona z prędkością 58 km/h. Po sygnale do sterownika przyspieszył i rozpoczął ucieczkę ulicami miasta. Po kilku kilometrach pościgu został zatrzymany na drodze ekspresowej S7.

Sytuacja była poważna, bo nie było pierwsze tego typu wykroczenie popełnione przez mężczyzn – już nie zatrzymał się do kontroli drogowej w innym miejscu Gdańska.

— Przestańcie tak hałasować — powiedziała. — Głowa mi pęka od waszych głosów.

Byłem zaskoczony i nie od razu zrozumiałem, co miała na myśli.

— Jakie głosy? Kiedy? — zapytałem.

— Dziś rano — odpowiedziała — obudziłam się, bo był hałas w twoim mieszkaniu.

— To niemożliwe — powiedziałem. — Wyszedłem z domu o ósmej rano i dopiero teraz wróciłem.

Sąsiadka pokręciła głową i z przekonaniem stwierdziła, że ​​dźwięki na pewno dochodzą z mojego mieszkania. Według niej była około dziewiątej rano. Powiedziała nawet, że poszła do mnie i zapukała do drzwi, ale nikt nie otworzył. Potem, według niej, hałas nagle ucichł.

Zacząłem się denerwować i próbowałem znaleźć jakieś wytłumaczenie. Powiedziałem, że w moim mieszkaniu nie mogło nikogo być. Zasugerowała, żebym zadzwonił na policję, zakładając, że to mogli być włamywacze. Odmówiłem, mówiąc, że może po prostu zapomniałem wyłączyć telewizor.

Wszedłem do mieszkania i dokładnie wszystko sprawdziłem. Wszystko było na swoim miejscu, drzwi nie zostały wyważone, a w mieszkaniu panowała całkowita cisza. Żadnych śladów, żadnych dźwięków. Wróciłem do sąsiadki i powiedziałem, że prawdopodobnie popełniła błąd. Oboje doszliśmy do wniosku, że to po prostu nieporozumienie.

Tego wieczoru próbowałem się uspokoić, ale następnego dnia historia się powtórzyła. Sąsiadka znowu mnie zatrzymała i powiedziała, że ​​tego dnia słyszała krzyk kobiety dochodzący z mojego mieszkania.

W tym momencie poczułem się naprawdę nieswojo. Zdałem sobie sprawę, że kiedy mnie nie było w domu, działo się tam coś dziwnego.

Tej nocy prawie nie spałem. Myśli nie dawały mi spokoju i rano podjąłem decyzję. Zadzwoniłem do swojego kierownika, powiedziałem, że źle się czuję i zostałem w domu.

O 7:45 otworzyłem garaż, wyjechałem, żeby sąsiedzi mogli mnie zobaczyć, po czym wyłączyłem silnik i ostrożnie wjechałem z powrotem do środka. Wróciłem do domu i schowałem się w sypialni pod łóżkiem, starając się oddychać jak najciszej. Serce waliło mi tak mocno, że miałem wrażenie, że słychać je w całym domu.

Kilka godzin minęło w całkowitej ciszy. Już zaczynałem myśleć, że tracę rozum, gdy około jedenastej rano usłyszałem otwieranie drzwi wejściowych.

Kroki były spokojne i pewne, jakby osoba dokładnie wiedziała, dokąd idzie. Przeszedł korytarzem i wszedł do sypialni. A potem zobaczyłem jego twarz…  

Kiedy zobaczyłam jego nogi, wszystko stało się jasne. To był mój były chłopak. Rozstaliśmy się dwa miesiące wcześniej i wtedy przypomniałam sobie, że nigdy nie wzięłam zapasowych kluczy.

Doskonale znał mój grafik i przychodził tu, kiedy mnie nie było w domu. I nie był sam. Przyprowadzał tu inne kobiety, robił to celowo, z zemsty, wierząc, że ma do tego prawo.

Wyczołgałem się spod łóżka, a kiedy mnie zobaczył, zbladł. Nic nie wyjaśniłem i nie próbowałem niczego wyjaśnić. Natychmiast zadzwoniłem na policję i zgłosiłem nielegalne wejście na teren prywatny.

Tego dnia w końcu zrozumiałem, że czasami najstraszniejszym nieznajomym jest ten, którego kiedyś znaliśmy bardzo dobrze.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *