Maryla Rodowicz — niekwestionowana królowa polskiej estrady, która niedawno świętowała swoje 80. urodziny, postanowiła rozprawić się z jedną z najmroczniejszych legend miejskich na swój temat.
Przez lata w kuluarach szeptano, że owocem jej płomiennego romansu z Danielem Olbrychskim jest ukrywana przed światem córka.
Gwiazda w programie “Magda gotuje internet” ujawniła wstrząsające kulisy tych pomówień i opowiedziała o rzekomym “czerwonym porsche”, które miało być koronnym dowodem w sprawie.
Szokujące wyznanie u Magdy Gessler. Maryla Rodowicz o „nieślubnej córce”
Choć Maryla Rodowicz od dekad funkcjonuje w blasku fleszy, niektóre plotki na jej temat potrafią zszokować nawet najbardziej zahartowanych bywalców salonów. Artystka, która mimo blisko 80 lat na karku wciąż pozostaje aktywna zawodowo i zaskakuje energią, gościła niedawno w programie Magdy Gessler pt. „Magda gotuje internet”. To właśnie tam, w luźnej atmosferze, padły słowa, które zelektryzowały fanów.
Maryla Rodowicz odniosła się do krążącej od lat pogłoski, jakoby ona i Daniel Olbrychski mieli nieślubne dziecko. Plotka była wyjątkowo okrutna, bo sugerowała nie tylko zatajenie faktu posiadania potomstwa, ale wręcz porzucenie go ze względu na niepełnosprawność. To nie była zwykła plotka, ale bezduszny festiwal nienawiści, mający uderzyć w najczulszy punkt każdej matki.
W rozmowie z restauratorką ikona muzyki przytoczyła tę historię bez owijania w bawełnę. Jej słowa brzmią jak scenariusz dreszczowca, który ktoś napisał wyłącznie po to, by zranić.
“Była plotka, że mam córkę z Danielem Olbrychskim i oddałam ją do jakiegoś zakładu. I że tam byłam widywana, jak przyjeżdżałam czerwonym porsche. Ludziom się nudzi. Czemu życzyć komuś źle?”
To jednak nie koniec rewelacji. Najbardziej absurdalny detal w całej tej historii, który miał uwiarygodnić kłamstwo, dotyczył… luksusowego samochodu.

Czerwone porsche pod szpitalem. Tak rodziła się legenda
Twórcy tej okrutnej legendy miejskiej zadbali o filmowe szczegóły, które miały pobudzać wyobraźnię opinii publicznej. Według doniesień, które latami krążyły pocztą pantoflową, piosenkarka miała potajemnie odwiedzać rzekomą córkę w ośrodku opiekuńczym, podjeżdżając tam rzucającym się w oczy, sportowym autem. Historia o “wyrodnej matce w porsche” stała się symbolem ludzkiej zawiści.
Artystka z goryczą, ale i pewnym politowaniem dla autorów tych rewelacji, wspominała ten wątek, punktując brak logiki hejterów.
Że oddałam ją do jakiegoś zakładu i że byłam tam widywana, jak przyjeżdżałam czerwonym porsche. Ludziom się nudzi. Czemu życzyć komuś źle?
Temat ten nie jest dla piosenkarki nowy, wspominała o nim również w podcaście WojewódzkiKędzierski, jednak to teraz wybrzmiał z całą mocą. Rodowicz jednoznacznie zaprzeczyła tym doniesieniom, nazywając je historią wyssaną z palca.
Dlaczego jednak ludzie tak chętnie wierzyli w te doniesienia? Kluczem jest atmosfera skandalu, która towarzyszyła piosenkarce i aktorowi od samego początku ich znajomości.
Romans, którym żyła cała Polska. Zakazany owoc lat 70.
Grunt pod te sensacyjne doniesienia przygotowała sama rzeczywistość lat 70., kiedy to Rodowicz i Olbrychski tworzyli jedną z najgorętszych par w historii PRL-u. Ich relacja była prawdziwym “zakazanym owocem” — pełnym namiętności, zwrotów akcji i… zdrady. Warto pamiętać, że w czasie trwania tego ognistego romansu, aktor był mężem Moniki Dzienisiewicz.
Para wspólnie jeździła konno, bywała na salonach i nie kryła się ze swoim uczuciem, co w tamtych czasach było aktem dużej odwagi, ale też pożywką dla plotkarzy. Związek ten był tak intensywny, że opinia publiczna była gotowa uwierzyć w każdy, nawet najbardziej nieprawdopodobny scenariusz dopisany do ich życia przez “życzliwych”.
Dziś królowa estrady udowadnia, że ma skórę grubszą niż pancerz. Mając 80 lat, wciąż rozdaje karty w polskim show-biznesie i z uśmiechem na ustach pokazuje, że żadna, nawet najbardziej bolesna i absurdalna plotka z przeszłości, nie jest w stanie zachwiać jej pozycją.
80 lat na karku, 100 tysięcy za występ i skandal, który przyćmił inne gwiazdy. Maryla Rodowicz gęsto się tłumaczy.
