Jeśli masz wrażenie, że ta zima robi nam jazdę bez trzymanki, to nie jesteś sam. Najpierw mocny mróz, potem odwilż, a zaraz po niej opady, które potrafią przykryć auta w jedną noc. Dokładnie taki scenariusz rysuje się na najbliższe dni: kulminacja chłodu ma przypaść na noc ze środy na czwartek, czyli z 21 na 22 stycznia, a później do gry wejdą opady – miejscami także śnieżyce, zwłaszcza na północnym wschodzie kraju.
I teraz najważniejsze pytanie, które pada w każdym domu i w każdej firmie: gdzie będzie najzimniej, a gdzie trzeba się przygotować na śliskie drogi, marznący deszcz i utrudnienia w ruchu?
NOC 21/22 STYCZNIA: GDZIE REALNIE MOŻE BYĆ NAJWIĘKSZY MRÓZ?
Według ostrzeżeń i prognoz, najmocniej „dostanie” klasycznie północ i wschód. Mówi się o spadkach temperatury minimalnej w nocy nawet do około -18°C do -21°C, a lokalnie w najzimniejszych miejscach nie można wykluczyć wartości w okolicach -22°C, zwłaszcza tam, gdzie tworzą się zastoje zimnego powietrza.
To oznacza, że jeśli mieszkasz na Podlasiu albo w rejonach bardziej otwartych, z dala od zabudowy i „miejskiej wyspy ciepła”, poranek w czwartek może być naprawdę twardy. W praktyce taki mróz czuć od razu: powietrze szczypie w nos, a metalowe klamki potrafią „przykleić” dłoń. I nie, to nie jest przesada – przy takich temperaturach rośnie ryzyko odmrożeń, a samochody miewają gorszy rozruch.
Dla porównania, na zachodzie i południowym zachodzie ma być wyraźnie łagodniej. W prognozach dla Wrocławia czy Opola temperatury nocą kręcą się bliżej kilku stopni poniżej zera, a w dzień mogą pojawić się wartości w okolicy zera lub lekko na plusie.
PO MRÓZIE PRZYCHODZĄ OPADY: ŚNIEG, DESZCZ ZE ŚNIEGIEM I GOŁOLEDŹ
I tu robi się trochę podstępnie, bo najgorsze w zimie często nie jest samo „-15”, tylko moment przejścia: kiedy zaczyna się ocieplać, a do tego dochodzi wilgoć. W prognozach pojawiają się opady śniegu, deszczu ze śniegiem, a miejscami również marznący deszcz i mżawka powodujące gołoledź.
Gołoledź to ten typ pogody, który wygląda niegroźnie z okna, ale potrafi przewrócić człowieka pod sklepem w dwie sekundy. Znam to aż za dobrze: kiedyś zimą wyszedłem „na chwilę” do auta bez zastanowienia, a potem przez tydzień czułem łokieć, bo chodnik wyglądał na mokry, a był idealnie oblodzony. Przy takich warunkach lepiej założyć buty z porządną podeszwą i nie wstydzić się iść wolniej. Serio, nikt nie rozdaje medali za sprint po lodzie.
KTÓRE REGIONY MOGĄ DOSTAĆ ŚNIEŻYCĄ NAJMOCNIEJ?
Po fali mrozu największe ryzyko intensywnych opadów śniegu i śnieżyc częściej pojawia się w północno-wschodniej części kraju. Tam, gdzie utrzyma się chłodniejsze powietrze, śnieg ma większą szansę padać „na czysto”, zamiast zamieniać się w deszcz ze śniegiem.
W praktyce oznacza to jedno: Podlasie, Warmia i Mazury oraz okolice Suwalszczyzny powinny trzymać rękę na pulsie. Nawet jeśli nie spadnie metr śniegu, to wystarczą intensywne opady przy wietrze, żeby widoczność na drogach spadła i zaczęły się problemy z dojazdem. Z kolei w centrum i na południu bardzo możliwe są „mieszane” opady, czyli scenariusz, którego kierowcy nie znoszą: śnieg przechodzący w deszcz, a potem znowu podmarzanie.
CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE DAĆ SIĘ ZASKOCZYĆ? PROSTE RZECZY, KTÓRE ROBIĄ RÓŻNICĘ
Jeśli masz samochód, to noc przed największym mrozem jest dobrym momentem, żeby nie odkładać drobiazgów. Płyn do spryskiwaczy zimowy, skrobaczka, odmrażacz do zamków, naładowany akumulator i pełniejszy bak brzmią jak banał, ale w realu często ratują poranek. Przy -20°C nawet krótki postój potrafi zmienić „jadę do pracy” w „dzwonię po pomoc”.
W domu lub mieszkaniu najważniejsze są dwie rzeczy: wilgoć i ogrzewanie. Jeśli masz starsze okna albo czujesz, że „ciągnie”, to akurat teraz wychodzą wszystkie słabości. A jeśli gdzieś jest instalacja w nieogrzewanej części budynku, piwnicy czy garażu, mocny mróz bywa dla rur bezlitosny.
No i zwierzęta. To temat, o którym ludzie przypominają sobie dopiero, gdy zobaczą kota przyklejonego do maski auta. Przy takiej pogodzie warto sprawdzić, czy nie ma zwierzaków w pobliżu silnika, a jeśli ktoś dokarmia na zewnątrz, woda potrafi zamarzać błyskawicznie.
CZY TEN MRÓZ ZOSTANIE Z NAMI NA DŁUŻEJ?
Wygląda na to, że po 22 stycznia największy mróz powinien stopniowo odpuszczać, ale w zamian dostaniemy więcej opadów i pogody „w kratkę”. Czyli zima zostaje, tylko zmienia narzędzia: zamiast czystego mrozu mogą wejść w grę śnieg, mokry śnieg i niebezpieczne oblodzenia.
Jeśli więc planujesz wyjazd, dojazdy do pracy albo masz coś ważnego w trasie, najrozsądniej jest potraktować noc 21/22 stycznia jako punkt krytyczny, a kolejne dni jako czas wzmożonej czujności przez opady. Zimą naprawdę wygrywa nie ten, kto ma najlepsze opony, tylko ten, kto nie daje się zaskoczyć.