Huk nad Łodzią i okolicach. Poderwano myśliwce

Potężny huk nad Łodzią. Wojsko wyjaśniło, co się stało

Mieszkańcy Łodzi i okolic usłyszeli w czwartek przed południem dwa bardzo głośne huki.

Dźwięki były na tyle mocne, że część osób zaczęła obawiać się eksplozji.

W mediach społecznościowych szybko pojawiły się pytania o to, co wydarzyło się nad miastem.

Służby nie potwierdziły jednak żadnego wybuchu.

Ostatecznie wojsko przekazało, że za odgłosy odpowiadały wojskowe samoloty bojowe, które przekroczyły barierę dźwięku.

Do sytuacji doszło około godziny 11.40.

Huk był słyszalny nie tylko w samej Łodzi, ale także w innych miejscowościach regionu.

Niektórzy mieszkańcy relacjonowali, że dźwięk przypominał eksplozję, a w budynkach drżały szyby.

Informacje o nietypowym hałasie błyskawicznie zaczęły pojawiać się w lokalnych mediach i internecie.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wyjaśniło, że huk słyszalny w centralnej Polsce był związany z przekroczeniem bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe.

Maszyny zostały poderwane w związku z koniecznością zabezpieczenia polskiej przestrzeni powietrznej.

W tym samym czasie Federacja Rosyjska prowadziła ataki na cele w zachodniej części Ukrainy.

Według komunikatów chodziło o uderzenia z użyciem odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych.

W związku z tym polskie lotnictwo wojskowe rozpoczęło działania w przestrzeni powietrznej.

Uruchomiono również naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego.

Sytuacja była poważna, ponieważ działania prowadzone były w pobliżu wschodniej granicy Polski.

Mieszkańcy części województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alert RCB.

W ostrzeżeniu informowano o zagrożeniu atakiem z powietrza.

Mieszkańców proszono o znalezienie bezpiecznego miejsca, stosowanie się do poleceń służb i oczekiwanie na kolejne komunikaty.

Do sprawy odniósł się również w Sejmie wiceszef MON Cezary Tomczyk.

Przekazał, że w ciągu około 90 minut odnotowano dwa alarmy dotyczące sytuacji przy wschodniej granicy.

Według jego informacji prawdopodobnie dron odrzutowy spadł po stronie ukraińskiej około czterech kilometrów od granicy z Polską.

Obiekt miał uderzyć w stację benzynową.

Tomczyk podkreślił jednocześnie, że polska granica nie została przekroczona.

Wiceminister wyjaśnił także, skąd mogły pochodzić huki słyszane między innymi w Łodzi i okolicach Dęblina.

Jak przekazał, były to polskie F-16, które przekraczały prędkość dźwięku, lecąc na spotkanie dronów.

Dodał, że dowódca operacyjny był gotowy do zestrzelenia obiektów, gdyby te zbliżyły się do polskiej granicy i pojawiło się zagrożenie jej przekroczenia.

Choć mieszkańcy centralnej Polski mogli usłyszeć odgłosy przypominające eksplozję, wojsko uspokoiło, że nie doszło tam do wybuchu.

Huk był skutkiem przekroczenia bariery dźwięku przez samoloty bojowe.

Tego typu zjawisko może być bardzo głośne i nagłe, dlatego często wywołuje niepokój u osób, które nie wiedzą, co się dzieje.

W tym przypadku odgłosy były związane z działaniami podejmowanymi w reakcji na rosyjski atak na Ukrainę.

Polskie wojsko podkreślało, że działania miały na celu zabezpieczenie przestrzeni powietrznej.

Alerty RCB i komunikaty Dowództwa Operacyjnego pokazały, że służby reagowały na sytuację przy granicy.

Na obecnym etapie kluczowa informacja dla mieszkańców Łodzi i okolic jest taka, że słyszany huk nie był eksplozją na terenie miasta.

Był efektem działań wojskowych samolotów bojowych.

Maszyny działały w związku z zagrożeniem wynikającym z rosyjskich uderzeń na zachodnią Ukrainę.

Polska granica, według informacji przekazanych przez przedstawicieli MON, nie została przekroczona.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *