Przed Sądem Rejonowym w Siedlcach ruszył proces lekarza i dwóch ratowników medycznych oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta, który podczas transportu spadł z noszy. Grozi im do 5 lat więzienia.
W środę, 15 stycznia, w Sądzie Rejonowym w Siedlcach rozpoczął się proces lekarza oraz dwóch ratowników medycznych z siedleckiego SPZOZ RM-Meditrans. Prokuratura Okręgowa w Siedlcach zarzuca im, że podczas transportu nieprzytomnego pacjenta nie dopełnili podstawowych obowiązków, czym nieumyślnie doprowadzili do jego śmierci.
Do tragicznego zdarzenia doszło w sierpniu 2024 r. przy ul. Woszczerowicza w Siedlcach. Karetkę do starszego mężczyzny mieszkającego na trzecim piętrze wezwała jego córka. Według aktu oskarżenia pacjent nie został prawidłowo zabezpieczony na noszach, mimo że był w stanie zagrażającym życiu.
– Nieprzypięcie pasami bezpieczeństwa naraziło go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – podkreślał prokurator Robert Więckiewicz, odczytując akt oskarżenia podczas dzisiejszej pierwszej rozprawy.

Lekarz Tomasz Cz. nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień, informując sąd, że będzie odpowiadał jedynie na pytania swojego obrońcy. Do winy nie przyznał się również 27-letni ratownik Kacper Ł. W swoich wyjaśnieniach stwierdził: – Rozważaliśmy, by zapiąć pacjenta wszystkimi pasami, ale stan pacjenta był ciężki, a obrażenia to uniemożliwiały. Ratownik zeznał także, że pacjent „wysunął się” z noszy, gdy pod blokiem drogę zespołowi przecięła osoba prowadząca rower, a chodnik był nierówny. Podkreślił, że zespół dotarł do szpitala w ciągu trzech minut. Jak dodał, informacja o upadku nie znalazła się w karcie medycznej pacjenta, bo jak zaznaczył, dokumentację uzupełnia lekarz będący kierownikiem zespołu.

Trzeci z oskarżonych, 54-letni ratownik Krzysztof M., również nie przyznał się do winy. Opisując przebieg interwencji, stwierdził, że stan pacjenta wskazywał, iż pogorszenie zdrowia mogło nastąpić kilka lub kilkanaście godzin wcześniej.
– To ja powiedziałem: doktorze, to jest udar – zeznał. Potwierdził też, że zespół rozważał zapięcie pasów, jednak odstąpił od tego ze względu na stan chorego.
-Koło od noszy zsunęło się z chodnika. Kacper bluzgał nawet panią przechodząca z rowerem. Próbowałem łapać nosze pacjenta, ale nie zdołałem. Pacjent zsunął się z płachty, która jest śliska- zeznał Krzysztof M.
Relacja z rozprawy już niebawem na łamach “TS”.