Posiadłość niczym się nie wyróżnia jak na standardy wczesnego okresu: prosta konstrukcja z bali z kamiennym kominem, granitowym zboczem łagodnie opadającym w kierunku jeziora i podziemną piwnicą wykutą w skale, służącą do przechowywania fresków malowanych latem w górach Ozark.
Prawdą jest, że kompleks Barrow nie będzie wart odwiedzenia, gdyby nie jego reputacja.
Patriarcha Josiah Barrow był znany ludziom jako człowiek o szczególnej i głębokiej pobożności religijnej.
Podczas swoich podróży często przemawiał biblijnym tonem o zepsuciu współczesnego społeczeństwa i świętości, którą należy zachować w rodzinie, chroniąc ją przed globalnym skażeniem.
Kupcy i mieszkańcy wsi nauczyli się nie wszczynać z nim kłótni, ograniczając się do prowadzenia interesów poprzez porzucenie samochodu i zniknięcie z powrotem w lesie.
Jego żona musiała zachorować kilka lat wcześniej w okolicznościach, w których miała kontakt z wirusem, a po jej śmierci wizyty Josiaha w wiosce stały się rzadsze.
Córki Elizabeth i Mave również odwiedzały go, choć rzadziej niż ojciec.
Kiedy się pojawiał, zazwyczaj po sukno lub olej do lamp, poruszał się po mieście niczym duch, ubrany w ubrania identyczne jak płócienne okulary, z pozbawioną wyrazu twarzą i spuszczonym wzrokiem.
Robił to tylko wtedy, gdy było to konieczne, używając słów, które kupcy zazwyczaj chcieli kupić.
Miejscowe kobiety, które planowały nawiązać przyjacielską pogawędkę, spotykały się z pytaniami, które otrzymywały w milczeniu lub monosylabowych odpowiedziach.
Żona kupca zapisała później, że mężczyźni, niczym dwaj bracia trzymający się polany, z całym swoim napięciem, sporządzali listy, by wyjść z hałaśliwym górnikiem.
Jest coś niepokojącego w jego synchronizacji, w sposobie, w jaki poruszał się i gestykulował, jakby w idealnej harmonii, jakby porównywał jedno sumienie podzielone między dwa ciała.
Kiedyś, gdy przechodził obok posiadłości Los Barrow, skomentował, że leu jest zawsze niespokojny i milczący.
Nie ma rozmów i ryzyka, są tylko zwykłe odgłosy prac rolniczych prowadzonych w ciszy.
Rodzina Barrow ma jeszcze jednego członka, ale ona dopiero o nim wspomniała, nie mówiąc już o tym, że go widziała.
Silas Barrow, burmistrz l’Hermano, skorzystał z porzuconej wielkiej rodziny przed koniecznością, aby żyć i żyć.
Zbudował sobie prostą chatę, położoną wiele mil od jakiegokolwiek innego miejsca zamieszkania, i przetrwał, polując i chwytając zwierzęta, a futrami zaopatrując się w kilka podstawowych artykułów pierwszej potrzeby, których nie był w stanie sam zaspokoić.
Z biegiem lat wokół Silasa narosło wiele opowieści, co często zdarza się w przypadku tak samotnych postaci.
Miejscowi myśliwi czasami widywali go poruszającego się w lesie; była to chuda, brodata postać, która znikała w zaroślach przy pierwszym znaku obecności innego człowieka.
Niektórzy mówili, że był naiwny.
Inni twierdzili, że zdziczał i żył bardziej jak zwierzę niż człowiek.
Dzieci straszyły się nawzajem, opowiadając sobie historie o dzikim człowieku z dolin, chociaż większość z nich nigdy go nie widziała i nigdy nie zobaczy.
W rzeczywistości Silas Barrow po prostu chciał, żeby zostawiono go w spokoju, a na rozległych pustkowiach Gór Ozark spełnienie tego życzenia było jak najbardziej możliwe.
Thomas przybył do tego odosobnionego świata wiosną 1888 roku.
Miał 17 lat i został sierotą, gdy jego rodzice w odstępie kilku dni zmarli na grypę.
Thomas był dalekim kuzynem ze strony matki, a Barrowowie byli jego jedynymi żyjącymi krewnymi, którzy zgodzili się go przyjąć.
Przez kilka miesięcy tamtego roku Thomasa okazjonalnie widywano, jak towarzyszył siostrom w ich sporadycznych wycieczkach do miasta.
Opisali go jako szczupłego, cichego chłopca o ciemnych włosach i nerwowym usposobieniu, który zdawał się być wdzięczny, że po swojej stracie udało mu się znaleźć dom.
Pomógł załadować zakupy do wózka i stał trochę na uboczu od bliźniaków, jakby nie był pewien swojego miejsca w tej obcej, nowej rodzinie.
Potem, wraz z nadejściem jesieni i zmianą koloru liści, Thomas przestał się pojawiać.
Kiedy żona kupca zapytała o niego podczas kolejnej wizyty sióstr, Mave, a może Elizabeth – nikt nie potrafił ich rozróżnić – odpowiedziała, że Thomas stał się niespokojny i wyjechał szukać pracy do Springfield lub być może do Kansas City.
W tamtych czasach była to dość powszechna historia.
Młodzi ludzie często opuszczali obszary wiejskie, skuszeni perspektywą lepszych zarobków w szybko rozwijających się miastach.
Nikt nie uznał za konieczne zadawanie dalszych pytań.
Ale w domu Barrowów zapanowała inna rzeczywistość.