Radosław Sikorski odniósł się do decyzji strony amerykańskiej o skierowaniu do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy, dziękując Donaldowi Trumpowi oraz innym politykom z USA za podjęcie tego kroku. W jego ocenie działania Kancelarii Prezydenta zostały zrealizowane zgodnie z oczekiwaniami, a współpraca po obu stronach Atlantyku przyniosła konkretny efekt.
Do Polski trafi dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy
Decyzja strony amerykańskiej została ogłoszona w czwartek przez prezydenta USA Donalda Trumpa, który poinformował o skierowaniu do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy.
W opublikowanym wpisie na platformie Truth Social Trump powiązał tę decyzję z sytuacją polityczną w Polsce oraz zwycięstwem wyborczym Karola Nawrockiego, wskazując również na swoje wcześniejsze relacje i poparcie dla polskiego prezydenta.
- W związku ze zwycięstwem wyborczym obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego miałem zaszczyt poprzeć, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że USA wyśle do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy – napisał Donald Trump na platformie Truth Social.
Wicepremier dziękuje USA i podkreśla wspólny wysiłek
Do sprawy odniósł się Radosław Sikorski podczas szczytu ministrów spraw zagranicznych w Szwecji, dziękując za zaangażowanie amerykańskim politykom oraz osobom, które przyczyniły się do podjęcia decyzji o wzmocnieniu obecności wojsk USA w Polsce. Wśród nich wymienił prezydenta Donalda Trumpa, Marco Rubio, a także ambasadorów i przedstawicieli USA oraz „przyjaciół Polski w Kongresie”.
- Wszystko dobre, co się dobrze kończy, więc chciałbym podziękować prezydentowi Donaldowi Trumpowi, także Marco Rubio, z którym się w tej sprawie kontaktowałem, i wszystkim, którzy się do tej decyzji przyczynili: ambasadorowi przy NATO, ambasadorowi USA w Warszawie, przyjaciołom Polski w Kongresie – mówił Radosław Sikorski.
Wicepremier zaznaczył jednocześnie, że w procesie tym istotną rolę odegrała również strona polska – zarówno Kancelaria Prezydenta, jak i przedstawiciele rządu. Jak ocenił, działania obu ośrodków przebiegały równolegle i ostatecznie przyniosły wspólny efekt.
- Na pewno Kancelaria Prezydenta wykonała to, co do niej należy, ale wszyscy widzieliśmy wysiłki wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza i jego zastępców w Waszyngtonie – dodał.
W jego ocenie współpraca między obiema stronami przebiegała w sposób skoordynowany.
- I mamy wynik – podkreślił.
NATO 3.0 i rola Europy w bezpieczeństwie
Szef MSZ odniósł się również do dalszych ustaleń dotyczących amerykańskiej decyzji, podkreślając, że polski ambasador przy NATO pozostaje w bieżącym kontakcie z przedstawicielami Sojuszu oraz stroną amerykańską. Jednocześnie zaznaczył, że na tym etapie nie są jeszcze znane szczegóły dotyczące ewentualnego uwzględnienia wcześniejszych rotacji wojsk USA.
- Szczegółów jeszcze nie ma – przyznał, dopytywany o to, czy liczba 5 tys. obejmuje również 4 tys. żołnierzy, którzy w związku z opóźnioną rotacją nadal nie trafili do Polski.
W dalszej części wypowiedzi Sikorski zwrócił uwagę na długofalowe wyzwania stojące przed europejskimi państwami NATO, podkreślając konieczność stopniowego wzmacniania własnych zdolności obronnych przy jednoczesnym utrzymaniu współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.
- Do końca dekady musimy stanąć na własnych nogach, mieć USA jako ważne wsparcie – kontynuował Sikorski.
Odnosząc się do koncepcji tzw. NATO 3.0, wskazał na model, w którym „Europa większość konwencjonalnej obrony swojego terytorium bierze na siebie, ale ma wsparcie strategiczne”.