Donald Trump zabrał głos po tym, co władze uznały za możliwą próbę zamachu na jego życie podczas kolacji dla korespondentów akredytowanych przy Białym Domu.
Według doniesień amerykańskich mediów, mężczyzna o nazwisku Cole Tomas Allen rzekomo wszedł na teren imprezy uzbrojony w broń palną i noże.
Źródła podają, że udało mu się na krótko otworzyć ogień, zanim został obezwładniony przez funkcjonariuszy. Nie odnotowano ofiar śmiertelnych, jednak jeden funkcjonariusz został ranny. Został trafiony, ale na szczęście miał na sobie kamizelkę kuloodporną.

Podejrzany został szybko obezwładniony przez funkcjonariuszy. Na kolacji zgromadziło się około 2600 gości. Prezydent Trump i inni wysocy rangą urzędnicy zostali pospiesznie ewakuowani z wydarzenia, podczas gdy setki uczestników schroniło się pod stołami, podczas gdy trwała strzelanina.
Władze badają obecnie, w jaki sposób mężczyźnie udało się ominąć środki bezpieczeństwa.
Zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak
Po incydencie Trump pochwalił reakcję zespołów ochrony i docenił szybką reakcję, która zapobiegła tragedii. Opisał również sytuację z udziałem Melanii.
Przemawiając na briefingu, Trump wspominał moment, w którym po raz pierwszy zorientowali się, że coś jest nie tak:
„Zawsze jest to szokujące, gdy dzieje się coś takiego.”
„Siedzieliśmy obok siebie, a pierwsza dama była po mojej prawej stronie, i usłyszałem jakiś hałas” – powiedział Trump, dodając, że myśleli, że „to albo taca, albo kula”.
Później pochwalił Melanię za czujność w czasie incydentu:
„Pierwsza dama wykonała świetną robotę. Kocha ten kraj. Rozumie go lepiej niż ktokolwiek inny. Ale wielokrotnie powtarzała mi: »Masz niebezpieczną pracę«”.

Trump podkreślił również, jak szybko zareagowały siły bezpieczeństwa:
„To była broń palna i niektórzy szybko to zrozumieli, inni nie. Obserwowałem, co się dzieje. Melania była świadoma tego, co się dzieje, i myślę, że wiedziała.
Reakcja Secret Service i policji, wszystkich organów ścigania, była bardzo dobra. Wszystko odbyło się bardzo szybko. Nie było dużo czasu na myślenie. W ciągu kilku sekund wyszliśmy za drzwi i znaleźliśmy się w bezpiecznym miejcu.”
Na nagraniu wideo udostępnionym w serwisie Truth Social widać, jak funkcjonariusze ochrony obezwładniają podejrzanego, podczas gdy Trump i Pierwsza Dama byli eskortowani w bezpieczne miejsce.
Choć pojawiły się wątpliwości, w jaki sposób podejrzany dostał się do środka z bronią, funkcjonariusze twierdzą, że szybka reakcja prawdopodobnie zapobiegła większej tragedii.
Trump zakończył swoje wystąpienie, podkreślając nieprzewidywalność takich zagrożeń:
„Możesz mieć najlepsze zabezpieczenia na świecie, ale jeśli zatrudnisz wariata, którego mózg jest zniekształcony, może narobić kłopotów”.
Co wiemy o podejrzanym
Władze twierdzą, że podejrzany, zidentyfikowany jako Cole Tomas Allen, mieszka w Torrance w Kalifornii, podmiejskim mieście w rejonie Los Angeles.
Lokalni urzędnicy odpowiedzieli na doniesienia, dystansując się od domniemanego incydentu, a burmistrz George Chen oświadczył w mediach społecznościowych, że „domniemane działania jednej osoby nie definiują naszego miasta”.

Profile internetowe powiązane z Allenem opisują go jako twórcę gier, inżyniera i edukatora.
Podobno ma dyplom z inżynierii mechanicznej z Caltech oraz tytuł magistra informatyki z California State University w Dominguez Hills. Podobno przez lata pracował jako instruktor w niepełnym wymiarze godzin w C2 Education i określał się jako niezależny twórca gier, wydając grę na Steamie o nazwie Bohrdom .
Potencjalny motyw?
Śledczy wciąż badają możliwy motyw. P.o. prokuratora generalnego Todd Blanche powiedział w wywiadzie dla NBC News, że podejrzany prawdopodobnie obrał sobie za cel urzędników administracji Trumpa, „prawdopodobnie w tym prezydenta”.
Donald Trump opisał podejrzanego w mocnych słowach po incydencie:
„Samotny wilk, który wszystko zepsuł”.
W wywiadzie dla Fox News Trump odniósł się także do manifestu, który jego zdaniem był powiązany z Allenem:
„Ten facet jest chory. Kiedy czytasz jego manifest, to na pewno nienawidzi chrześcijan. Nienawidzi chrześcijan, i to jest nienawiść”.
Dodał, że nawet rodzina podejrzanego wyraziła swoje obawy:
„Myślę, że jego siostra albo brat faktycznie się na to skarżyli. Nawet do organów ścigania”.
Według doniesień CBS News urzędnicy sprawdzający aktywność podejrzanego w Internecie znaleźli w jego wypowiedziach wypowiedzi o treści antytrumpowskiej i antychrześcijańskiej. Poinformowano również, że brał on udział w proteście „No Kings” w Kalifornii.